U nas na chemii. Rak nie wyrok.
Garbary 15, piętro III. Winda po lewej wiecznie nieczynna, po prawej wiecznie zawalona ludźmi.
Po każdej kolejnej chemii wejście sprawiało mi więcej trudności. Z trudem wchodziłam na III piętro! Ja, która biegałam 5 km, a po górach bez trudności maszerowałam po 18 km dziennie!
Nie znam miejsca, gdzie tak dobrze traktuje się pacjentów, jak na Garbarach. Kiedyś ten szpital i poradnia wzbudzały lęk, samo wejście doń wywoływało niepokój. Teraz jestem wśród swoich.
Nauczyłam się tutejszych procedur i obyczajów. Zasada nr 1 – nie słuchaj tego, co mówią w kolejkach. A przynajmniej dziel to przez cztery. Poczekalnia przed Dziennym Oddziałem Ambulatorium Chemioterapii to miejsce, gdzie spotykają się ciągle ci sami ludzie. Z czasem się do nich przywiązałam, rozpoznaję na ulicy, uśmiecham się na ich widok.
W środku dwa pomieszczenia z fotelami, krzesełkami i kozetkami – do wyboru do koloru, co kto lubi. Romka (Sofia Loren), Blanka, Lidka i ja spotkałyśmy się na zielonych fotelach i do dziś mamy serdeczny kontakt, choć daleko od siebie mieszkamy. Ambulatorium to miejsce, gdzie nawiązują się przyjaźnie. Gadamy o dzieciach, ślubach, wakacjach, górskich trasach, ogródkach. Nauczyłam się podawać chemię w taki sposób, żeby spędzać w ambulatorium maksymalnie 2 godziny. Po pierwszych dwóch wizytach wiem jak kręcić kółeczkiem przy kroplówce, żeby było szybciej (pod warunkiem, że dobrze się czuję). W Dziennym Oddziale należy być ciepło ubranym, bo zimno.
U nas na chemii nie mówi się o śmierci. Nie mówi się, że rak zabija. Rak dostaje smaczną chemię, od której się kurczy i zanika. Tu obowiązuje niepisana zasada numer 2 – rak nie wyrok.
Jeden pan, przyjeżdżał co trzy tygodnie po swoją dawkę, spuentował kiedyś rozmowę moją i Sofii Loren: „Macie panie rację, rak nie wyrok, nie chcą mnie tam na górze. To moja 75 chemia”. Spotkałyśmy też młodszą ode mnie samotną matkę trojga dzieci – rak jelita grubego, mieszka na Garbarach, jest objęta opieką paliatywną. Widziałyśmy ją tylko raz. Nie wiem, co u niej, ale czasem się o nią modlę. Kobiety młodziutkie - roczniki, które uczyłam: 1982, 1984, 1991 – to niestety straszna prawda o raku piersi. Na jedną z tych młodych kobiet zawsze czekał mąż i matka, i maleńkie, dwuletnie dziecko.
U nas na chemii się nie płacze. Mózg ludzki jest taką maszyną, że doskonale sobie radzi z racjonalizowaniem problemu. Umie zabijać strach śmiechem i żartem. Pielęgniarki też lubią żartować. Miałam kilka ulubionych pielęgniarek, ale jedną z nich zapamiętam na zawsze – dość obfita w kształtach, z poważną miną i błyskiem w oku. „Pytam, czyja to chemia? Kto zostawił chemię na wieszaku?” – krzyczała na całe ambulatorium. Miała ostry język i dotyk motyla. Kiedy pojawiała się w polu widzenia, marzyłam, by mnie podłączyła do kroplówki.
Humory dopisują także pacjentkom - czasem słychać ich ciekawe rozmowy telefoniczne: „Mówiłam, żebyś wstawił pyry. Jestem na chemii dzisiaj!”
Niektórzy nie wiedzą jakiego mają raka. Nie wiedzą, czym są leczeni. Kwitują pytania zdaniem: „Nie wiem, coś mi tam dają”. Ambulatorium stało się miejscem oswojonym. Najpierw jest tak, że rak budzi przerażenie. Gdy zaczyna się leczenie, myślisz: dzień jak co dzień. Myślisz: trzeba poczytać Platona, trzeba pomyśleć o jutrze (H. Poświatowska).
„U nas na chemii” piszę, bo przyjęłam chorobę. Nie mam na nią wpływu. Teraz, kiedy jestem zdrowa, mogę tylko starać się, by już nigdy nie wróciła. Dbać o siebie, nie denerwować się, jeść zdrowo. Rak nie wyrok. Ale do końca życia będę w lękiem wpatrywać się w twarz lekarza, który odczytuje USG na monitorze.
RAK NIE WYROK. NIE BÓJ SIĘ RAKA. Stał się częścią Twojego losu. Jest w Twoim życiu i człowiek jest wobec niego bezsilny. Przyjmij go i spraw, by wykorzystać ten czas jak najlepiej dla siebie.
Dziś rozmawiałam o Tobie ze swoim synkiem, mówiłam, jak byłaś dzielna, jak świetnie poradziłaś sobie z chorobą i jak ważne jest badanie się , że jak się szybko wykryje dziada, to jest na niego sposób... a to wszystko przy okazji tego, że w końcu i ja robię sobie całościowy przegląd... dziś morfologia, jutro usg piersi. Myślę o Tobie i to myślenie daje mi kopa. <3 Dziękuję Ci <3
OdpowiedzUsuń