W życiu nauczyciela polonisty szafa na zapleczu to jest coś. Nie otrzymuje się jej po prostu, trzeba o nią stoczyć długą i nierówną walkę z administracją szkolną. A kiedy już jest - piękna, dwuskrzydłowa z pięcioma półkami wewnątrz, wówczas należy przygotować się na solidny bój, by ktoś inny nie zaharapczył. Moja zdobyczna szafa była bez zamka, szybko więc kupiłam za własne pieniądze, pan konserwator mi zainstalował i jest. Na setki szpargałów, kser, prac klasowych, książeczek itd. Kto nie jest nauczycielem polonistą, ten nie wie, w jakim karteczkowym tsunami my żyjemy. Ale to tyle tytułem wstępu. Kiedy już stała, piękna z płyty paździerzowej zrobiona, a ja obok dumna i blada, do zaplecza weszła Grażynka. Starsza ode mnie ponad 10 lat , zawsze serdeczna, w obyciu trochę niepewna (z pozoru!). Weszła z dwiema pełnymi reklamówkami szkolnych spraw. Postawiła je na krześle, powiedziała kilka miłych słów i zniknęła. A ja stałam, jak żona Lota, wpatrzona w te siaty uszatki, ciężkie ...
Komentarze
Prześlij komentarz