Przejdź do głównej zawartości

Nasze Poletko

Strona o tym co się dzieje w Gminie Pobiedziska

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dlaczego postanowiłam pisać felietony

Nie ukrywam, że inspiracją dla mnie były felietony Reginy Brett Bóg nigdy nie mruga . W jednym z nich wyczytałam zdanie, które mnie uderzyło i nie pozwoliło   przejść obojętnie, zapomnieć. Brzmi tak: naszym obowiązkiem, tj. kobiet, które zachorowały na raka piersi i pomyślnie przeszły kurację, ma być chęć niesienia ulgi i pocieszenia. Naszym obowiązkiem,   jest wspieranie innych w ich chorobie i lękach. Niesienie pocieszenia i pogody ducha, które   należy rozdawać na prawo i lewo. Jakiś czas temu na raka piersi zachorowała córka mojego znajomego. Małgosia zachorowała mając 32 lata, wychowywała 9-letnią córeczkę. Zmarła, a ja nigdy do niej nie zadzwoniłam, choć nosiłam się z takim zamiarem. Dziś, kiedy jestem w trakcie rekonwalescencji, wiem ile znaczą telefony od znajomych, przyjaciół, krewnych. Znaczą też telefony od tych,   za którymi na co dzień nie przepadałam. Każdy człowiek z ciepłym i dobrym słowem staje się   aniołem. Czasem zdarzają się dni, ...

Pan Bóg wiedział, co robi, dając nam wspólną szafę

W życiu nauczyciela polonisty szafa na zapleczu to jest coś. Nie otrzymuje się jej po prostu, trzeba o nią stoczyć długą i nierówną walkę z administracją szkolną. A kiedy już jest - piękna, dwuskrzydłowa z pięcioma półkami wewnątrz, wówczas należy przygotować się na solidny bój, by ktoś inny nie zaharapczył. Moja zdobyczna szafa była bez zamka, szybko więc kupiłam za własne pieniądze, pan konserwator mi zainstalował i jest. Na setki szpargałów, kser, prac klasowych, książeczek itd. Kto nie jest nauczycielem polonistą, ten nie wie, w jakim karteczkowym tsunami my żyjemy. Ale to tyle tytułem wstępu. Kiedy już stała, piękna z płyty paździerzowej zrobiona, a ja obok dumna i blada, do zaplecza weszła Grażynka. Starsza ode mnie ponad 10 lat , zawsze serdeczna, w obyciu trochę niepewna (z pozoru!). Weszła z dwiema pełnymi reklamówkami szkolnych spraw. Postawiła je na krześle, powiedziała kilka miłych słów i zniknęła. A ja stałam, jak żona Lota, wpatrzona w te siaty uszatki, ciężkie ...

Rak rakiem a żyć trzeba

Kończy się październik a wraz z nim miesiąc walki z rakiem piersi. Przez ten czas oprócz wywiadu – rozmowy w Głosie Wielkopolskim starałam się wesprzeć swoimi dziesięcioma felietonami tych, którzy z rakiem mają do czynienia. A także tych, którzy zmagają się z innymi potwornymi doświadczeniami i otucha jest im potrzebna jak woda. Nie zmienię się oczywiście w żadną Matkę Teresę,   charakter nie ten i kierunek życia nie ten.   Ale mój sposób myślenia chciałam Wam ofiarować, bo lekko i łatwo przeszłam leczenie, operację i cały ten trudny okres łysej głowy, chemicznego zapachu i niezbyt dobrych rokowań ( jeśli chodzi o mój typ nowotworu). Nie jestem w stanie wymienić wszystkich osób, wspierających mnie podczas walki z chorobą. Przyjaciele i Rodzina to fundament wzmacniający mnie każdego dnia. Różaniec – dla niewierzących może to być sposób medytacji   i droga do wyrównania oddechu i uspokojenia skołotanych myśli, dla wierzących – nie muszę zapewniać o jego właś...